Przejdź do głównej zawartości

Abp Skworc "tnie krzyżem jak brzytwą", a ja pytam: po co?

"I tak, jak dziękujemy PKN Orlen za wykupienie od kapitału niemieckiego polskiej prasy lokalnej, a dostrzegamy tę zmianę w lokalnym <Dzienniku Zachodnim>, tak chcielibyśmy dziękować także za działania na rzecz wolnej od handlu niedzieli zgodnie z polską racją stanu" - abp Wiktor Skworc [link]

"Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony" - Jezus, Mt 12, 36-37.

Każde większe kościelne święto i związana z tym większa obecność wiernych na nabożeństwach (czy to fizycznie, czy to online) od co najmniej kilku lat wiąże się z ostrymi i/lub głupimi wypowiedziami członków Episkopatu, których śladem idą „zwykli” księża (np. wywołując kontrowersje nienawistnymi grobami pańskimi w okresie Wielkanocy). Jest to zachowanie tak głupie i autodestrukcyjne, że aż trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi, podobno po studiach, podobno mających się cechować „pasterską mądrością”. [link]

Na Mszy Świętej, zwłaszcza w okresie świąt, może pojawić się o wiele bardziej różnorodna grupa wiernych, niż podczas losowej niedzielnej Mszy Św. Dzieciak przygotowujący się do bierzmowania i średnio ogarnia, po co się na niej znalazł; wdowiec, który właśnie pochował żonę; starsza pani, dla której msza jest rutyną; kobieta, która kilka tygodni wcześniej krzyczała „wypierdalać” pod adresem biskupów na proteście, ale chce zachować tradycję; człowiek wierzący, ale mający problem z Kościołem jako instytucją; przedstawiciele wszystkich możliwych partii politycznych… I jedynym, co tych ludzi łączy, to przywiązanie do wiary i wiara w Boga (w mniejszym lub większym stopniu).

Mając przed sobą takie grono, duchowny ma dwie opcje: pierwsza, to dzielić, „tnąc krzyżem jak brzytwą” – iść w politykę, iść w kontrowersję, sprawić, że co najmniej jedna z tych osób wyjdzie z kościoła z mocnym przekonaniem, że więcej się na mszy nie zjawi (ale przynajmniej media będą o tym duchownym pisać); druga to pełnić posługę duszpasterską, a nie celebrycką, i mówić o tym, co tych ludzi na mszy zgromadziło – o Bogu. 

"Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" - Mk 2, 17.

Gdzie w pieprzeniu o przejmowaniu mediów przez Orlen jest ewangelizacja? Gdzie jest ewangelizacja w budowaniu murów? Większe, bardziej różnorodne audytorium powinno być dla księdza okazją do zasypywania podziałów. Powinno zachęcać do uczestnictwa we Mszy i życiu Kościoła. A tymczasem sytuacja wygląda tak, że arcybiskup Skworc widzi media, widzi przed sobą tłum ludzi i zachowuje się tak, jakby stracił rozum. Tak bardzo pokochał rozgłos, że mówi idiotyzmy dzielące ludzi i oddalające ich od Kościoła, ale dające mu pięć minut w mediach, że nie może się powstrzymać? Co chciał osiągnąć? To, co arcybiskup Skworc powiedział dzisiaj w Piekarach, ten rodzaj zachowania biskupów, gdy tylko mają przed sobą większe audytorium i media, jest tak głupi i bezsensowny, że ręce opadają.

A popieranie czystek medialnych robionych przez pluszaka rządzącej partii stawia Skworca w jednym rzędzie z abp Augustem Hlondem mówiącym o zgubnym wpływie żydowskim na obyczajowość. I jeszcze ta wstawka o niemieckich Kauflandzie, przecież w XXI wieku w ustach duchownego POWSZECHNEGO Kościoła to brzmi jak nieudana rekonstrukcja historyczna tekstów na przykład Hlonda. Tylko wróg inny i mniejsze są szanse, że za kilkanaście lat te słowa zbiorą plon w jakimś pogromie. Za kilkadziesiąt lat będziemy słuchać o tym, że powiedział tak, bo takie były czasy. Batogiem go zmuszano do takich słów, batogiem! Wierni stali pod ołtarzem i krzyczeli, że ma tak powiedzieć, dawaj go na świętego.

"Lecz kto by by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu lepiej byłoby kamień młyński zawiesić na szyi i utopić go w głębi morza" - Mt 18, 6.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Najtrudniej było zobaczyć znaki od Boga w samym zgromadzeniu”, czyli o zakonnicach i przemocy

1.       SYSTEM W przypadku ukrywania pedofilii w Kościele, mówimy o systemie. O systemie pisze Martel w „Sodomie”, o systemie piszą Obirek i Nowak. O formacji seminaryjnej, która jest jedną z patologii tego systemu, napisał w „Sakramencie obłudy” Robert Samborski i wspominał o tym w „Kamieniu węgielnym” Krzysztof Charamsa. Mam jednak wrażenie, że możemy mówić o jeszcze jednym systemie w obrębie Kościoła Katolickiego – o spirali przemocy i patologii w zakonach żeńskich. Trochę sprowokował mnie   artykuł Jadczaka i Farona ( TUTAJ ) o zakonnicach znęcających się nad podopiecznymi w prowadzonym przez nie Domu Pomocy Społecznej. Oczywiście patologie dotyczą też „cywilnych” DPS, ale n ie będę tu pisać o patologii w systemie opieki społecznej w Polsce, ale o patologicznym świecie, w którym formowane są zakonnice – zakonnice prowadzące (liczby za „Zakonnice odchodzą po cichu”) 372 przedszkola, 50 różnego typu zakładów opiekuńczych i 160 domów pomocy społecznej...

O. Szustak, homoseksualizm i grzech

Obejrzałem rozmowę Karola Paciorka z o. Adamem Szustakiem na kanale Imponderabilia . Wśród wielu poruszanych tematów znalazł się temat homoseksualizmu. Od razu dwa zastrzeżenia: 1)     pominę specyficzny język Kościoła i kwestię rozważań nad słowem „naturalne”, nadmienię jednak, że mam wrażenie, że język kościelnej hierarchii (każdego stopnia) jest czymś, co paradoksalnie tworzy największy mur między Kościołem instytucjonalnym a wiernymi (mniej czy bardziej zaangażowanymi). Paradoks polega na tym, że (patrząc na statystyki dotyczące udziału wiernych w życiu Kościoła) mur ten jest największy w przypadku roczników, które przechodziły przez nawet 12 lat nauczania religii w szkołach; 2)     pominę punkt widzenia osób niewierzących i niekatolików, ponieważ wychodzę z założenia, że nie muszą mieć żadnych oczekiwań wobec nie swojego Kościoła, za to od państwa mogą wymagać skutecznego egzekwowania konstytucyjnego rozdziału państwa od Kościoła (też się go domagam, a...

Jak podejrzany o molestowanie guru sekty został proboszczem w Ukrainie

10 października 2007 roku doszło do eksmisji "zbuntowanych zakonnic" z klasztoru betanek w Kazimierzu Dolnym. Eksmisję minuta po minucie opisała Wyborcza (wszystkie linki na dole). Ale historia zaczyna się dużo wcześniej. Od razu uprzedzam, że pojawią się wątki dotyczące molestowania. O samych betankach nie będzie dużo. Będzie o ich guru. Rok 2002. Co się wtedy działo, opisał M. Dzierżanowski we "Wprost", a WP.pl opisuje, co on opisał. Do prowincjała franciszkanów konwentualnych o. Kazimierza Malinowskiego przychodzi zakonnica i dziewczyna związana z klasztorem betanek. Opowiadają, co się dzieje w zgromadzeniu. "Z ich relacji wynikało, że w trakcie tzw. kierownictwa duchowego zakonnik miał w nachalny sposób dotykać kobiety, twierdząc, że otwiera je tymi gestami na miłość Chrystusa. Wówczas obie nie przedstawiały tego jako formy seksualnego napastowania. <Mimo to zachowanie o. Romana bardzo mnie zaniepokoiło. W efekcie wydałem mu całkowity zakaz jakichkolwiek...