Zdjęcie Zofii Klepackiej z Katarzyną Zillmann i tweet z gratulacjami od Andrzeja Dudy (nie dziwię się, że potrzebował dużo czasu, żeby zredagować go tak, żeby każdy mógł w nim przeczytać, to co CHCE przeczytać, i żeby między wierszami pogratulować też Klepackiej) pokazują według mnie coś, co zwykle w mainstreamie umyka. Ale po kolei.
Zofia Klepacka na co dzień uważa, że:
1) Warszawa powinna być „wolna od pedałów”; [1]
2) Bóg, honor i ojczyzna to hasło, które należy przeciwstawiać osobom LGBT („Pamiętajcie o wartościach w jakich wzrastaliśmy: Bóg, Honor, Ojczyzna. LGBT może nam podskoczyć”); [2]
3) zapewnienie osobom LGBT większego bezpieczeństwa, co było celem podpisanej przez Trzaskowskiego „Deklaracji LGBT+”, to nie są wartości, o które walczono w Powstaniu Warszawskim, a w dodatku są sprzeczne z polskimi tradycjami („Mówię kategoryczne NIE dla promocji środowisk LGBT i będę bronić tradycyjnej Polski. Czy mój dziadek walczył o taką Warszawę w Powstaniu”), gdy spotkała ją fala krytyki, oczywiście zasłaniała się swoimi dziećmi;
4) związki homoseksualne nie są normalne, bo według niej nie prowadzą do „przedłużenia cywilizacji” („Normalny model rodziny to kobieta i mężczyzna. Dzięki takim związkom jest przedłużana cywilizacja. Tak nie jest w przypadku związków mężczyzny z mężczyzną czy kobiety z kobietą”); [3]
5) jest spoko wystąpienie w teledysku do utworu nazywającego związki homoseksualne dewiacją, a wszystko, co nie mieści się w „normalnym modelu rodziny” to dzieło Szatana, który chce zawładnąć Polską i zniszczyć rodzinę – sam utwór nazywał się „Grzechy sodomskie”; [4]
6) z LGBT trzeba walczyć. [5]
A, oczywiście Zofia Klepacka określa samą siebie jako osobę tolerancyjną, [6] która nic nie ma do homoseksualistów. [3]
Cytaty z Andrzeja Dudy (inne niż „Próbuje się nam proszę państwa wmówić, że to ludzie. A to jest po prostu ideologia” [7]) musicie sobie sami znaleźć, bo już wyczerpałem swój dzienny limit nurkowania w szambie.
I po tym wszystkim, po tym, jak osoby LGBT chcą Klepackiej zniszczyć Polskę, Warszawę, rodzinę, dzieci, wartości, tradycję, Legię Warszawa*, Boga, honor i ojczyznę, czyli generalnie wszystko, co ma dla niej znaczenie fundamentalne, wszystko, co jest w jej życiu ważne, Zofia Klepacka staje do zdjęcia z wyoutowaną lesbijką nawołującą do zwalczania homofobii, wychodzenia z szafy i szacunku do osób LGBT. [8] Wam też się coś nie spina? Zillmann w wywiadzie powiedziała tyle wspaniałych rzeczy, że jakby nie była medalistką IO, to cała prawica (na czele z Zofią Klepacką) mówiłaby non stop o promowaniu LGBT, „ideologii LGBT” i wszystkich powyższych „zagrożeniach” wynikających z tego, że osoby LGBT chcą żyć otwarcie w kraju, który respektuje ich prawa. Ale robi sobie z nią zdjęcie i pisze pod nim „sport ponad wszystko”, co oczywiście radosny portal wPolityce uznaje za zamkniecie „durnych dyskusji”. [9]
Czyli albo Zofia Klepacka uznaje, że sport jest ważniejszy od Polski, Warszawy, Polski, rodziny, dzieci, wartości, tradycji, Boga, honoru i ojczyzny i Legii Warszawa, i że dla sportu można promować straszliwą ideologię chcącą zniszczyć cały jej wspaniały świat, albo… Albo wie doskonale, stając twarzą w twarz z osobą homoseksualną, że jej słowa tę osobę krzywdzą.
Moim zdaniem mówienie w kontekście osób LGBT o ochronie rodziny, Polski, Warszawy, dzieci, wartości, tradycji, Boga, honoru, ojczyzny i Legii Warszawa, to racjonalizowanie własnej nienawiści. Bez podpierania się ochroną rodziny, Polski i tak dalej, osoba mówiąca z tak wielką nienawiścią i pogardą o innych ludziach, sama w swoich oczach musiałaby w końcu przyznać, że czyni zło. A w przypadku osoby wierzącej musiałaby przyznać, że występuje przeciwko przykazaniu miłości, które sam Jezus uznał za najważniejsze.
Homofobię można przykrywać całym tym wachlarzem „wartości i tradycji”, ale w gruncie rzeczy jest zwykłą nienawiścią do osób, które uważa się za obrzydliwe i niegodne życia. I gdzieś w głębi serca wie o tym nawet Klepacka – stąd słowa o tym, że nie ma nic do osób homoseksualnych. Jest wręcz przeciwnie. To właśnie nienawiść do osób LGBT jest sednem problemu, a „wartości i tradycje” to tylko dekoracje.
Za pomocą „wartości i tradycji” można sobie zracjonalizować własną nienawiść. Można występować przeciwko przykazaniu miłości, motywując, że jest to „na większą chwałę Boga” (nawiasem mówiąc, „Ad maiorem Dei gloriam” to jeden z tatuaży Klepackiej). Można być po prostu złym człowiekiem i nie chcieć tego zmieniać, bo przecież to wszystko ma jakiś cel – przecież obrona Polski, Warszawy, rodziny, dzieci, tradycji, wartości i Legii Warszawa jest wartością samą w sobie, jest większym dobrem – jeżeli nie największym.
Oczywiście w momencie konfrontacji „twarzą w twarz”, w momencie stanięcia przed medalistką olimpijską (a Zofia Klepacka wie, jak jest on dla sportowca ważny), bohaterką, która uratowała tonącego mężczyznę, przesympatyczną dziewczyną o cudownym uśmiechu, wyrażanie wprost nienawiści jest trudniejsze. Kiedy konfrontuje się słowa homofobów z obrazami ludzi, których one dotyczą, staje się jasne, kto tu jest agresorem. Dlatego homofobowie wymyślili sobie pojęcie „ideologii LGBT” – to jest mechanizm, który ma oderwać ich nienawiść od obrazu konkretnego człowieka. Bardzo wygodne.
Homofobia nie jest poglądem, z którym można dyskutować. Homofobia nie jest żadnym poglądem. Jest czystą nienawiścią, której wyrażanie sprawia, że homofob lepiej się czuje, bo przecież on/ona tu właśnie występuje Ad maiorem Dei gloriam i w obronie Ojczyzny, jest jak współczesny krzyżowiec i AK-owiec jednym. Homofobia jest jak radość 10-letniego prześladowcy po skopaniu słabszego kolegi – tylko 10-letni prześladowca kopie, bo lubi poczuć władzę płynącą ze stosowania przemocy, a dorosły homofob wie, że kopanie ludzi, bo się lubi, jest godne krytyki i źle świadczy o samym kopiącym, więc racjonalizuje swoją przemoc, używając argumentów o Bogu i ojczyźnie. A przemoc werbalna jest chyba jeszcze gorszym rodzajem przemocy niż przemoc fizyczna. Gdyby Zofia Klepacka skopała na ulicy geja, to chyba nawet TVP i redaktor Gozdyra nie mogliby uznać, że działała Ad maiorem Dei gloriam i w obronie ojczyzny. Ale kiedy uważa, że Warszawa powinna być „wolna od pedałów” to jest to pogląd, który wszyscy powinniśmy tolerować, bo jest wolność słowa.
Nie. Homofobia nie jest poglądem, a pierdolenie o wartościach i tradycjach jest zasłoną dymną dla nienawiści. Powoływanie się przez homofoba na Boga i ojczyznę, to wycieranie sobie zaplutej od nienawiści twarzy flagą RP i Pismem Świętym - taki obraz wasz, „obrońcy wiary" i „patrioci".
[2] https://www.wprost.pl/kraj/10205008/klepacka-lgbt-moze-nam-podskoczyc.html
[3] https://plejada.pl/newsy/zofia-klepacka-wywolala-skandal-mowiac-o-lgbt-co-robi-teraz/p78t128
[4] https://aszdziennik.pl/126755,7-najgorszych-cytatow-z-utworu-grzechy-sodomskie-z-zofia-klepacka
[5] https://www.tvp.info/41617999/klepacka-o-dzialaniach-lgbt-smiejemy-sie-a-trzeba-z-tym-walczyc
* tak, to jest sarkazm
[9] https://wpolityce.pl/sport/560608-klepacka-i-zillmann-tym-zdjeciem-zamykaja-usta-hejterom
Komentarze
Prześlij komentarz