Przejdź do głównej zawartości

Patoliberalizm

Patoliberałowie to grupa ludzi o liberalnej podstawie i patoliberalnej narośli, w której zawiera się całkowity brak zrozumienia dla koncepcji naczyń połączonych czy ciągów przyczynowo-skutkowych.

Patoliberał to osoba, która nie rozumie, że darmowa, powszechna i sprawna opieka zdrowotna sprawi, że jego pracownik będzie mógł wydajniej pracować i w ogóle pracować, bo na przykład nie będzie leżał na L4, czekając aż go w ogóle zdiagnozują.

Patoliberał to osoba, dla którego bardziej się liczy kontrola nad pracownikiem i jego fizyczna obecność w pracy, niż jakość pracy i wydajność pracownika. 

Patoliberał nie rozumie, że zniechęcaniem pracowników do brania L4 wcale nie poprawia wydajności w swojej firmie*, tylko sprawia, że zamiast mieć jednego pracownika na L4 z grypą żołądkową, ma pół biura ze sraczką.

Patoliberał nie rozumie, że jak jego pracownik siedzi w robocie, martwiąc się o swoje 10-letnie dziecko rzygające dalej niż widzi, które zostało w domu pod opieką kota, to będzie mniej wydajny i dodatkowo wkurwiony.

Patoliberał nie jest w stanie pojąć, że stan zdrowia, samopoczucie, poczucie bezpieczeństwa i generalnie zaspokojenie podstawowych potrzeb ma przełożenie na jakość pracy i zaangażowanie pracownika. 

Patoliberał to człowiek, który ma pretensje do ludzi, którzy zapierdalają na wynajem mieszkania zżerającego 1/2 lub 3/4 pensji na śmieciówkach, umowach zlecenie, płacy minimalnej, że nie będą z nimi łazić na marsze w obronie demokracji, "wolnych mediów" i "wolnych sądów", i generalnie neoliberalnego porządku świata.

Patoliberał to człowiek, który kurwa płacze, że przez 500 plus ludzie nie chcą robić nadgodzin** lub zapierdalać za jakieś gównopieniądze 12 godzin przy zbiorze truskawek, i nie zauważa, że skoro 500 złotych miesięcznie pozwala tym ludziom pracować 8 godzin lub zamiast zajmować się pracą tymczasową, zajmować się domem, to najwyraźniej chujowo im płacił i 500 plus pozwoliło im na utrzymanie się i czas wolny, który np. można poświęcić rodzinie i zaspokajaniu innych potrzeb niż jedzenie i prysznic. 

Patoliberał psioczy, że ludzie się "sprzedali za 500 plus", pisze, że wyborcy PiS to patologia, nieroby, wariaci i głupcy, a potem płaczą, że wyborcy PiS nadal głosują na PiS, nawet jeśli widzą, że jest to chujowa partia - ale przynajmniej ich nie obraża, co więcej, propagandowo ich dopieszcza.

Patoliberał, jadąc bez pasażerów swoim SUVem w poniedziałek o 7 rano, będzie psioczył na rowerzystę, bo sam jeden zajmuje cały pas i robi korek.

Patoliberał to osoba, która potrafi napisać, że "złotem nie można się ani najeść, ani ugasić pragnienia"***, na co można tylko odpowiedzieć jak Ada z PZBN - "czy ty wiesz, czym są pieniądze, kurwa?".

Patoliberał to osoba tak oderwana od rzeczywistości, że myśli, że pakiet w LuxMedzie za 69 złotych miesięcznie załatwia kwestię opieki zdrowotnej.

Patoliberał to osoba, która uwielbia używać chorób psychicznych jako wyzwiska i nie zauważa, że promowany przez niego porządek świata walnie przyczynia się do pogorszenia się stanu zdrowia psychicznego. 

Patoliberał to osoba, która tuż po pięćdziesiątce przechodzi udar, a potem pisze, że zapierdalanie kilkanaście godzin na dobę jest normalne.

Patoliberał to człowiek, który chwali się, że wychował syna i jednocześnie chwali się zapierdalaniem 16 godzin na dobę z jednoczesnym robienie kariery naukowej - kiedy, kurwa, i ciekawe czemu syn śpiewa o chlaniu wódy przez całe liceum? Jeżeli wziąć piosenkę "Patointeligencja" na serio, to jest to, nie wiem na ile zamierzona, ale krytyka systemu, w którym zapierdalający starzy robią dziecku ciśnienie na zapierdalanie od najmłodszych lat, żeby szły na "na Kingsa", a te dzieciaki ("Ojciec był maklerem, a mama lawyerem") walą herę i mają czerwony pasek, i czerwone gały, i starzy nawet nie zauważają, co ten system robi z ich dziećmi. Macie swój wspaniały świat:

"My to patointeligencja, katolickie przedszkola, strzeżone osiedla

Kurator, angielski i gegra, kurator, dilerka dla sportu, nie po to, by przetrwać

Szkoła, korty, dodatkowe zajęcia, korki, butelki i elki na zdjęciach

Harnaś, perełka w plenerkach, rzucamy chujami i nie jemy mięsa

Dobrze wychowani, wciągana jest kreska w bawełnianych sweterkach, o"

Patoliberał to człowiek, który wzdycha do mitycznego Zachodu, jednocześnie nie zauważając, że sukces państw zachodnich wziął się z tego, że wszystko zrobili inaczej niż proponują patoliberałowie. Patoliberałom peron odjechał dawno temu, ich poziom odklejenia od rzeczywistości byłby komiczny, gdyby nie to, że jest straszny - bo często redaktorami popularnych mediów i politykami największej partii opozycyjnej. Bo ich motorem napędowym jest wiara, a jak im pokażesz na przykładzie badań naukowych czy eksperymentów (jak np. ten z krótszym dniem pracy), że błądzą, to albo cię zignorują, albo będą ci wmawiać, że tak naprawdę wychodzi z nich coś zupełnie innego. Innymi słowy, zachowają się jak płaskoziemcy, gdy ktoś im wykaże, że błądzą.

Nie wiem, jaką częścią mainstreamu są patoliberałowie, ale są bardzo głośni i bardzo wpływają na debatę publiczną. I są kurwa męczący, bo rozmawianie z fanatykami zawsze jest męczące.


* firmie lub w jakimkolwiek innym miejscu pracy, bo patoliberał to stan umysłu, a nie określenie jakiejś grupy zawodowej

** Kasia Babis skomentowała to obszerniej - https://www.youtube.com/watch?v=U84VE0XcYp8

** Podcast z Błyskotliwą Nazwą czyta tweety Jachiry Klaudii, ten konkretny i absolutnie wspaniała reakcja na niego jest ok. 51 minuty - https://www.youtube.com/watch?v=C8nK7kBh2Z0

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Najtrudniej było zobaczyć znaki od Boga w samym zgromadzeniu”, czyli o zakonnicach i przemocy

1.       SYSTEM W przypadku ukrywania pedofilii w Kościele, mówimy o systemie. O systemie pisze Martel w „Sodomie”, o systemie piszą Obirek i Nowak. O formacji seminaryjnej, która jest jedną z patologii tego systemu, napisał w „Sakramencie obłudy” Robert Samborski i wspominał o tym w „Kamieniu węgielnym” Krzysztof Charamsa. Mam jednak wrażenie, że możemy mówić o jeszcze jednym systemie w obrębie Kościoła Katolickiego – o spirali przemocy i patologii w zakonach żeńskich. Trochę sprowokował mnie   artykuł Jadczaka i Farona ( TUTAJ ) o zakonnicach znęcających się nad podopiecznymi w prowadzonym przez nie Domu Pomocy Społecznej. Oczywiście patologie dotyczą też „cywilnych” DPS, ale n ie będę tu pisać o patologii w systemie opieki społecznej w Polsce, ale o patologicznym świecie, w którym formowane są zakonnice – zakonnice prowadzące (liczby za „Zakonnice odchodzą po cichu”) 372 przedszkola, 50 różnego typu zakładów opiekuńczych i 160 domów pomocy społecznej...

O. Szustak, homoseksualizm i grzech

Obejrzałem rozmowę Karola Paciorka z o. Adamem Szustakiem na kanale Imponderabilia . Wśród wielu poruszanych tematów znalazł się temat homoseksualizmu. Od razu dwa zastrzeżenia: 1)     pominę specyficzny język Kościoła i kwestię rozważań nad słowem „naturalne”, nadmienię jednak, że mam wrażenie, że język kościelnej hierarchii (każdego stopnia) jest czymś, co paradoksalnie tworzy największy mur między Kościołem instytucjonalnym a wiernymi (mniej czy bardziej zaangażowanymi). Paradoks polega na tym, że (patrząc na statystyki dotyczące udziału wiernych w życiu Kościoła) mur ten jest największy w przypadku roczników, które przechodziły przez nawet 12 lat nauczania religii w szkołach; 2)     pominę punkt widzenia osób niewierzących i niekatolików, ponieważ wychodzę z założenia, że nie muszą mieć żadnych oczekiwań wobec nie swojego Kościoła, za to od państwa mogą wymagać skutecznego egzekwowania konstytucyjnego rozdziału państwa od Kościoła (też się go domagam, a...

Jak podejrzany o molestowanie guru sekty został proboszczem w Ukrainie

10 października 2007 roku doszło do eksmisji "zbuntowanych zakonnic" z klasztoru betanek w Kazimierzu Dolnym. Eksmisję minuta po minucie opisała Wyborcza (wszystkie linki na dole). Ale historia zaczyna się dużo wcześniej. Od razu uprzedzam, że pojawią się wątki dotyczące molestowania. O samych betankach nie będzie dużo. Będzie o ich guru. Rok 2002. Co się wtedy działo, opisał M. Dzierżanowski we "Wprost", a WP.pl opisuje, co on opisał. Do prowincjała franciszkanów konwentualnych o. Kazimierza Malinowskiego przychodzi zakonnica i dziewczyna związana z klasztorem betanek. Opowiadają, co się dzieje w zgromadzeniu. "Z ich relacji wynikało, że w trakcie tzw. kierownictwa duchowego zakonnik miał w nachalny sposób dotykać kobiety, twierdząc, że otwiera je tymi gestami na miłość Chrystusa. Wówczas obie nie przedstawiały tego jako formy seksualnego napastowania. <Mimo to zachowanie o. Romana bardzo mnie zaniepokoiło. W efekcie wydałem mu całkowity zakaz jakichkolwiek...