Przejdź do głównej zawartości

Kardynał kardynałowi łba nie urwie

Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że zakończyło się śledztwo Watykanu w sprawie tuszowania pedofilii wśród duchownych przez kard. Stanisława Dziwisza (w czasie, gdy był arcybiskupem krakowskim). Watykan nie dopatrzył się żadnych zaniedbań.

Nie chcę powielać artykułu OKO.press na ten temat, więc TUTAJ jest link. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na szefa komisji, która w polecenia Franciszka zajęła się tą sprawą. 

Kardynał Bagnasco niegdyś był najważniejszą postacią we włoskim episkopacie. Mówiło się o nim, że jest współkreatorem kardynałów. Rocznik 1943, od 2003 roku ordynariusz polowy, od 2006 roku arcybiskup Genui (zastępuje na tym stanowisko kardynała Tarcisio Bertone, który jest jednym z asów w Talii Watykańskiego Spierdolenia). Kardynał Bagnasco był we Włoszech przywódcą krucjaty przeciwko związkom jednopłciowym. W latach 2007-2017 Bagnasco był przewodniczącym konferencji episkopatu Włoch. Gdy zostawał przewodniczącym episkopatu rywalizował z innymi pretendentami na zaciekłość w kwestii związków jednopłciowych i tę walkę wygrał (co istotne, we Włoszech to papież wybiera przewodniczącego konferencji episkopatu). Bagnasco porównywał możliwość zawarcia jednopłciowego związku do  zgody na kazirodztwo i pedofilię (co jest, kurwa, komiczne w ustach katolickiego hierarchy). W nagrodę dostał kapelusz kardynalski od Benedykta XVI. W latach 2016-2021 przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy. W 2018 roku miał przestać być arcybiskupem Genui (osiągnął wiek emerytalny), ale Franciszek trzymał go na tym stanowisku jeszcze dwa lata. Niemniej, za tego pontyfikatu powoli zaczął tracić wpływy, więc odpłacił się Franciszkowi, publicznie go krytykując.

No to przeanalizujmy, co tam ciekawego w kwestii pedofilii w Kościele ma do powiedzenia kardynał Bagnasco.

W 2010 roku w kwestii tuszowania pedofilii w Kościele Bagnasco wypowiadał się, otwierając sesję konferencji włoskiego episkopatu. Jedyne, co miał do powiedzenia, to rozpaczliwe bronienie Benedykta XVI takimi oto słowami: Im bardziej próbuje się daremnie skalać czystą i ujmującą postać Benedykta XVI, tym bardziej lud Boży patrzy na niego ze wzruszeniem i dumą”. Jak pisze Deon, Arcybiskup Genui nawiązał w tych słowach do prób wciągnięcia papieża w skandal na tle nadużyć seksualnych, których dopuścili się wobec nieletnich w niektórych krajach europejskich przedstawiciele duchowieństwa”. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że bezpośrednia odpowiedzialność za krycie pedofilii w przypadku Benedykta XVI wyszła dopiero w tym roku i dotyczyła sprawy z początku lat 80. XX wieku, ale papież jest odpowiedzialny za Kościół i jeżeli możesz stanąć po stronie ofiar, a stajesz po stronie zwierzchnika, żeby mu wejść w dupę, to nie jesteś wiarygodny w kwestii badania przypadków tuszowania pedofilii. ŹRÓDŁO

W 2011 roku Bagnasco dokonał wspaniałego szpagatu w kwestii tuszowania przypadków pedofilii we włoskim Kościele. Otóż przyznał, że mogło do tego dochodzić (zaskaku-kurwa-jące, skoro nawet Benedykt XVI w tym czasie już o tym mówił, chociaż bagatelizując problem – vide „Światłość świata”, wywiad-rzeka przeprowadzony przez P. Seewalda). Potem Bagnasco powiedział, że „To błąd, który trzeba naprawić i przezwyciężyć. A potem powiedział, że nie będzie ogólnokrajowej komisji do badania takich przypadków, bo „Każdy biskup będzie kompetentną osobą, do której powinny zgłaszać się ofiary wykorzystywania, by podjął decyzje i inicjatywy” (jak wiemy, co widać na przykładzie Polski, że ten system nie działa – a na pewno nie działa na rzecz ofiar pedofilii). Artykuł na ten temat, umieszczony na stronie wiara.pl, kończy się słowami: „Kardynał Bagnasco nie chciał natomiast mówić o liczbach przypadków nadużyć we Włoszech. We wtorek sekretarz generalny episkopatu biskup Mariano Crociata powiedział dziennikarzom, że w procesach kanonicznych we Włoszech w ciągu ostatniego dziesięciolecia wykryto stu księży-pedofilów.” ŹRÓDŁO

Bagnasco potrafił jednak robić pozory. Kiedy w 2011 roku włoski ksiądz został aresztowany za molestowanie i dawanie nastolatkom kokainy (a więc mleko się wylało i nie dało się tego zatuszować), Bagnasco pojechał do jego parafii, powiedział o zawieszeniu kapłana i rzucił tekstem Przybyłem, drodzy przyjaciele, by podzielić z wami przerażenie i ból serca, po czym rzecznik Stolicy Apostolskiej mógł spuszczać się nad tym, jaki to przewodniczący jest kompetentny, jaka to szybka reakcja, „Wydaje mi się, że została też bardzo doceniona przez włoską opinię publiczną, a Bagnasco „zrobił dokładnie to, co można było natychmiast zrobić w tej sytuacji”. ŹRÓDŁO

Martel w „Sodomie” pisze tak: „Dzięki ujawnieniu wewnętrznego dokumentu z 2014 roku wiemy, że CEI pod rządami Ruiniego i Bagnasca zorganizowała prawdziwy system ochronny, zwalniając biskupów z obowiązku przekazywania posiadanych informacji sądom, a nawet odmawiając wysłuchania ofiar”.

Znalazłem też artykuł mówiący o aktywnej roli kardynała Bagnasco w tuszowaniu przypadku księdza pedofila. Niestety nie znam włoskiego, a tłumaczenie Google jest nieszczególne – wywnioskowałem z niego, że nawet po tym, jak ks. Castagneto przyznał się do molestowania, do którego miało dochodzić w latach 90., Bagnasco lobbował na jego rzecz w Kongregacji Nauki Wiary i chciał, żeby Castagneto uniknął odpowiedzialności kanonicznej. Artykuł jest z października 2020 roku i z tego, co zrozumiałem, trwało wówczas wyjaśnianie sprawy przez archidiecezję turyńską. ŹRÓDŁO

Z kolei tak o wizycie komisji w czerwcu 2021 roku piszą Obirek i Nowak w „Gomorze”: „Bagnasco miał być w szoku, kiedy w jego ręce trafiły pisma opieczętowane przez kurię krakowską ze skargami pana Kazimierza, których Dziwisz nie przesłał do Watykanu. Dopytywał, czy pieczątki są na pewno autentyczne. Nie bardzo wiadomo, czy szokowało go tuszowanie pedofilii w krakowskim Kościele, czy to, że kurialiści zostawili dowody na to, że pismom, które składał pan Kazimierz, nie nadano żadnego biegu.”

Tak więc Franciszek postawił na czele komisji mającej sprawdzić Dziwisza swojego osobistego przeciwnika, który sam prawdopodobnie ma swoje za uszami. Nie wiem, czemu to zrobił, ale się domyślam. Wydaje mi się, że Franciszkowi osobiście nie zależało na tej sprawie, więc mógł ulec watykańskim konserwom, które mają interes w chronieniu Dziwisza. Zgadzam się z tym, o czym dyskutowano już kilka razy na kanale Sekielskich na YouTube - Dziwisz za dużo wie o ciemnych sprawach Watykanu, żeby ryzykować doprowadzenie go do pokurwienia i stanu, w którym zacznie mówić coś więcej niż "nie pamiętam takiej sytuacji".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Najtrudniej było zobaczyć znaki od Boga w samym zgromadzeniu”, czyli o zakonnicach i przemocy

1.       SYSTEM W przypadku ukrywania pedofilii w Kościele, mówimy o systemie. O systemie pisze Martel w „Sodomie”, o systemie piszą Obirek i Nowak. O formacji seminaryjnej, która jest jedną z patologii tego systemu, napisał w „Sakramencie obłudy” Robert Samborski i wspominał o tym w „Kamieniu węgielnym” Krzysztof Charamsa. Mam jednak wrażenie, że możemy mówić o jeszcze jednym systemie w obrębie Kościoła Katolickiego – o spirali przemocy i patologii w zakonach żeńskich. Trochę sprowokował mnie   artykuł Jadczaka i Farona ( TUTAJ ) o zakonnicach znęcających się nad podopiecznymi w prowadzonym przez nie Domu Pomocy Społecznej. Oczywiście patologie dotyczą też „cywilnych” DPS, ale n ie będę tu pisać o patologii w systemie opieki społecznej w Polsce, ale o patologicznym świecie, w którym formowane są zakonnice – zakonnice prowadzące (liczby za „Zakonnice odchodzą po cichu”) 372 przedszkola, 50 różnego typu zakładów opiekuńczych i 160 domów pomocy społecznej...

O. Szustak, homoseksualizm i grzech

Obejrzałem rozmowę Karola Paciorka z o. Adamem Szustakiem na kanale Imponderabilia . Wśród wielu poruszanych tematów znalazł się temat homoseksualizmu. Od razu dwa zastrzeżenia: 1)     pominę specyficzny język Kościoła i kwestię rozważań nad słowem „naturalne”, nadmienię jednak, że mam wrażenie, że język kościelnej hierarchii (każdego stopnia) jest czymś, co paradoksalnie tworzy największy mur między Kościołem instytucjonalnym a wiernymi (mniej czy bardziej zaangażowanymi). Paradoks polega na tym, że (patrząc na statystyki dotyczące udziału wiernych w życiu Kościoła) mur ten jest największy w przypadku roczników, które przechodziły przez nawet 12 lat nauczania religii w szkołach; 2)     pominę punkt widzenia osób niewierzących i niekatolików, ponieważ wychodzę z założenia, że nie muszą mieć żadnych oczekiwań wobec nie swojego Kościoła, za to od państwa mogą wymagać skutecznego egzekwowania konstytucyjnego rozdziału państwa od Kościoła (też się go domagam, a...

Jak podejrzany o molestowanie guru sekty został proboszczem w Ukrainie

10 października 2007 roku doszło do eksmisji "zbuntowanych zakonnic" z klasztoru betanek w Kazimierzu Dolnym. Eksmisję minuta po minucie opisała Wyborcza (wszystkie linki na dole). Ale historia zaczyna się dużo wcześniej. Od razu uprzedzam, że pojawią się wątki dotyczące molestowania. O samych betankach nie będzie dużo. Będzie o ich guru. Rok 2002. Co się wtedy działo, opisał M. Dzierżanowski we "Wprost", a WP.pl opisuje, co on opisał. Do prowincjała franciszkanów konwentualnych o. Kazimierza Malinowskiego przychodzi zakonnica i dziewczyna związana z klasztorem betanek. Opowiadają, co się dzieje w zgromadzeniu. "Z ich relacji wynikało, że w trakcie tzw. kierownictwa duchowego zakonnik miał w nachalny sposób dotykać kobiety, twierdząc, że otwiera je tymi gestami na miłość Chrystusa. Wówczas obie nie przedstawiały tego jako formy seksualnego napastowania. <Mimo to zachowanie o. Romana bardzo mnie zaniepokoiło. W efekcie wydałem mu całkowity zakaz jakichkolwiek...