Po reportażu "Franciszkańska 3" Episkopat postanowił wydać komunikat. Jest to oświadczenie absolutnie kuriozalne. I krótkie, więc popatrzmy po kolei.
Kolejny odcinek cyklu dokumentalnego „Bielmo” red. Marcina Gutowskiego prezentuje przypadki przestępstw wykorzystywania seksualnego popełnionych przez duchownych, z którymi konfrontował się metropolita krakowski Karol Wojtyła.
"Konfrontował się" sugeruje, że z tym walczył, a póki co więcej jest dowodów na to, że nie walczył, niż na to, że walczył. Biorąc pod uwagę również okres pontyfikatu Jana Pawła II, słowo "konfrontował" jest raczej manipulacją, niż stwierdzeniem.
Dwie z zaprezentowanych spraw – ks. Surgenta i ks. Loranca – znane były już od kilku miesięcy opinii publicznej dzięki pracy dziennikarskiej red. Tomasza Krzyżaka i Piotra Litki, która oparta była w głównej mierze o analizę akt państwowych postępowań karnych dostępnych w archiwach IPN-u. Ustalenia te były już szeroko komentowane.
Zajebiście, tylko że teraz wreszcie przemówiły ofiary. Rozumiem, że nadal będą ignorowane? Co to znaczy "szeroko komentowane"? Jak się to niby odnosi do reportażu Gutowskiego? Mnie to wygląda na umycie rąk i stwierdzenie brzmiące jak "jebło to jebło, na chuj drążyć temat".
Trzecia z nich – sprawa ks. Sadusia – została zaprezentowana nie na podstawie dochodzenia prokuratorskiego lub sądowego, ale akt służb bezpieczeństwa PRL-u. Na podstawie źródeł zaprezentowanych w filmie nie sposób ustalić kwalifikacji czynów przypisywanych ks. Sadusiowi. Warto pamiętać, że zgodnie z ówczesnym prawem kanonicznym, bezwzględną ochroną były objęte osoby poniżej 16 roku życia, a nie jak obecnie – od roku 2001 – poniżej 18 roku życia.
O, a tu wykręcono kota tak, że urwano mu głowę.
1. Tak, oparto się również na aktach służb bezpieczeństwa PRL. Ekke Overbeek w "Maxima Culpa" słusznie wskazuje, że niezależnie od ustroju, służby zajmują się gromadzeniem informacji i chcą mieć pewne informacje. Dlatego też zarówno w reportażu, jak i w książce Overbeeka, jasno jest wskazane, kiedy mamy do czynienia z dokumentami na własny użytek, a kiedy z fałszywkami służącymi do szantażu.
2. Znaczące, że zupełnie przemilczano relację księdza, która pojawiła się w reportażu - jest to ksiądz, który wówczas pracował w kurii krakowskiej i potwierdził, że Wojtyła wysłał Sadusia do Austrii, bo ten molestował chłopców.
3. Argument wieku jest już kurwa czystą abstrakcją. Rozumiem, że chronienie młodzieży i dorosłych przed molestowaniem nie było według Karola Wojtyły wskazane. Chuj, nie ma w prawie kanonicznym bezwzględnej ochrony, to można wysłać księdza na ciepłą posadkę w Austrii. Głębia tej intelektualnej myśli i empatii po prostu zwala z nóg.
Dziś bez wątpienia mamy o wiele większą społeczną świadomość skutków wykorzystania seksualnego [co jest niewątpliwie wielką tragedią dla Kościoła, który starał się i nadal się stara, na przykład psiocząc na zajęcia uczące dzieci, jak nie dać się "złemu dotykowi", żeby ta świadomość była jak najniższa i żeby ofiary nie mówiły nikomu, co im się przydarzyło], a w Kościele wypracowane procedury oraz sposoby reagowania i pomocy [gówno prawda. Po pierwsze, jak ktoś potrzebuje ścisłych procedur, żeby wiedzieć, że łapanie dziecka za penisa jest złe, to gratuluje absolutnego braku kręgosłupa moralnego. Po drugie, prawo kanoniczne z 1917, co pokazał film Gutowskiego, pozwalało na karanie księży pedofilów i nie było stosowane, A co do pomocy - błagam, nie rozśmieszajcie mnie]. Wszystkim osobom, które przed laty zostały w ten sposób skrzywdzone przez duchownych, a do dziś noszą skutki doświadczonego zła, jako Kościół zapewniamy przyjęcie, wysłuchanie i wsparcie. Szczegółowe informacje na stronie zgloskrzywde.pl [no to odnieście się do tego, co powiedziały w reportażu ofiary księży pedofilów - że one nie będą jeździć i się prosić o wysłuchanie, macie adresy, macie informacje, a taki na przykład Dziwisz od kilku lat obiecuje, że spotka się z ofiarą księdza pedofila i nadal tego nie zrobił. Ani jedno słowo w tym kuriozalnym oświadczeniu nie odnosi się do wypowiedzi ofiar, które w reportażu zamieścił Gutowski - to najlepiej pokazuje szczerość tego rodzaju zapewnień].
Natomiast ustalenie roli oraz sprawiedliwa ocena decyzji i działań ordynariusza archidiecezji krakowskiej Karola Wojtyły, a także uczciwe wyjaśnienie zarzutów wobec kard. Adama Sapiehy, wymaga dalszych badań archiwalnych.
I piszecie to w oświadczeniu powstałym po filmie, w którym powiedziano jasno i wyraźnie, że kuria krakowska zamknęła archiwa na badaczy i dziennikarzy. To jest bezczelność.
Całe to oświadczenie jest bezczelne. Nie odniesiono się do meritum reportażu. Nie odniesiono się do słów ofiar. Nie odniesiono się do słów świadków, za to podkreślono, że w reportażu wykorzystano akta służb bezpieczeństwa. W kontekście reportażu Gutowskiego i bardzo dobrej dyskusji, jaka miała miejsce w studio po jego emisji (udział brali m.in. Anna Karoń-Ostrowska, znajoma Jana Pawła II, ks. prof. Szostak, adwokat diabła w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II, i ks. Isakowicz-Zaleski), to oświadczenie jest bezczelną manipulacją, której autorzy liczyli na to, że wierne owieczki zadowolą się tym ochłapem i nie obejrzą reportażu. Taki mamy stan moralny i intelektualny wierchuszki polskiego Kościoła rządzonego przez nominatów Jana Pawła II.
Chrystek, jak to było? "Po owocach ich poznacie..."?
Komentarze
Prześlij komentarz